Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumoholizm stosowany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumoholizm stosowany. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2014

Perfumoholizm w najczystszej postaci

Dzisiejsza notka będzie krótka, za to podsumuje mój perfumoholizm. Robiąc porządki znalazłam kopertę, a w niej 5 fantastycznych odlewek pochodzących z jakiejś wymiany. Nie wiem jak mogłam zapomnieć o tym, że do mnie przyszły - winę zrzucam na potężną liczbę pachnących skarbów, które mam w swoich szafkach. 5 zapachów przeleżało prawie 2 miesiące. Z jednej strony, trochę mnie to przeraża, uświadamia, że nałóg straszna rzecz i jako perfumoholiczka straciłam kontrolę nad tym, co kupuję, wymieniam itd. Z drugiej strony - od 20. czerwca do 1. października przebywam na ścisłym odwyku - zero wymian, zakupów - jedynie sprzedaż. W samym środku tego odwyku w moje ręce wpadło 5 fantastycznych zapachów, które będę mogła spokojnie przetestować, grzecznie czekając na koniec odwyku. 

Sam odwyk ma na mnie dobry wpływ, ale dzisiejsza sytuacja wprowadziła jeszcze większe otrzeźwienie. Miejmy nadzieję, że na długo :)

A już jutro recenzja rodzinki Roberto Cavalli - zapraszam :)


wtorek, 29 lipca 2014

Perfumowe Archiwum X - Escada Collection

 
Przypuszczam, że każdy kolekcjoner, a za takowego się uważam, oprócz polowania na białe kruki, ma także jakiegoś Świętego Graala, którego poszukiwanie staje się znaczną częścią pasji kolekcjonerskiej. Moim Świętym Graalem była Escada Collection - pragnęłam jej z kilku powodów.

Po pierwsze - miłość do marki Escada. Oprócz tego, że kolekcjonuję letnie limitowanki, to do moich największych perfumowych miłości należą - Ocean Blue - limitowanka z zamierzchłego, 1995 roku oraz klasyczna, coraz trudniej już dostępna piękność - Escada Margaretha Ley. Obecne limitowanki nie należą do moich ulubieńców, zbieram je z sentymentu do starych, dobrych czasów tej niemieckiej marki.

Po drugie - flakon. Sukienkowe wersje EC są po prostu piękne, bogato zdobione, nie ocierają się o kicz, za to znakomicie podkreślają nazwę perfum.

Po trzecie - cóż to za kolekcja bez Escady Collection. Żartuję oczywiście, choć faktycznie, jest to kolejny zapach, który chciałam posiadać dla samej 'zasady'.

Po czwarte - te perfumy są naprawdę piękne. Miodowa słodycz, która nie jest banalnym ulepem, a wyjątkową kompozycją, która przepięknie nosi się w czasie pięknej polskiej złotej jesieni.

Po kilkuletnich poszukiwaniach - w końcu wpadły w moje ręce. Perfumy, które posiadam są wersją z 2001 roku - nuty zapachowe w posiadanym przeze mnie egzemplarzu są nie zmienione. Na mojej skórze pachną głównie miodem na słodkiej, waniliowo-tonkowej bazie. Wspominana już polska jesień kojarzy mi się z tymi perfumami również z powodu głębokich, śliwkowych nut - w odróżnieniu od miodu, owoc ten nie jest ulepnie słodki, wręcz przeciwnie - momentami na mojej skórze wychodzi podwędzona śliwka węgierka, co w całości daje efekt rozgrzewającego miodu pitnego z dodatkiem likieru śliwkowego.

Niektóre źródła jako jedną z nut podają... colę. Coś w tym jest, szczególnie w pierwszych chwilach po psiknięciu, gdy miód nie osiądzie jeszcze na skórze. Zamiast niego pojawia się pozbawiona gazu, bardzo słodka coca cola, może nawet cherry coke. Kwiatów nie wykrywam - lecz wierzę, że są, inaczej miodowa śliwka przydusiłaby nosicieli swą słodyczą. Dzięki nim, perfumy nadal pachną perfumami, a nie deserem. Baza z drzewa sandałowego spina wszystko w spójną całość, w której każdy element został dokładnie przemyślany.

Dobrą wiadomością jest niewątpliwie to, że przy całej swojej urodzie, EC nie jest zapachem niezastąpionym. Alternatywą mogą być tutaj zarówno niszowy Botrytis marki Ginestet - na mnie niestety, zbyt miodowy, wąchając go czuję drapanie w gardle, a także jakże mainstreamowa, tania i łatwodostępna w sieci Britney Spears - Curious in Control. Perfumy celebrytki stoją o klasę niżej jeśli chodzi o wykonanie, ale czuć w nich tę samą miodową słodycz, co rekompensuje straszliwą cenę i trudną dostępność EC.

Trudno mi oceniać trwałość i projekcję EC - z jednej strony mam świadomość, że 2001 rok w perfumowym świecie to zamierzchła przeszłość, wtedy od zapachów wymagano znacznie więcej, z drugiej w chwili obecnej perfumy mają ponad 13 lat - co może mieć lekki wpływ zarówno na ich projekcję, jak i trwałość na skórze.



Francoise Caron
Pierwotna wersja powstała w 1997 roku,