Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 sierpnia 2014

Roberto Cavalli - dynastia




Roberto Cavalii... o klasyku pisałam już parę lat temu przy okazji nowości - jesień 2012, gdy szturmem wdarł się do perfumerii. Wtedy nie wróżyłam mu zbytniej popularności - dziś mam problem, by tę popularność ocenić. Z jednej strony, mojej tezie przeczy ogromna liczba flankerów - wodne Acqua, drzewne Nero Assoluto, owocowa Exotica i niezliczone wariacje na temat oud dystrybuowane głównie na rynku arabskim. Z drugiej - nigdy nie czułam ich na ulicy, nie budzą szalonego zainteresowania w perfumeriach. Oprócz oudowych kompozycji, których niestety nie znam, wszystkie trzy flankery są bardziej stonowane, wygładzone niż klasyk.

Zacznę od końca, czyli od najnowszego różowiutkiego flankera - Exotica. Zapragnęłam go od pierwszej wzmianki na jego temat w sieci. Kocham wszystko o zapachu i smaku mango, stąd ślepo ufałam, iż Exotica stanie się mocarnym wakacyjnym ulepem, który podbije moje serce. Niestety, już pierwsze recenzje wskazywały na to, że Exotica to wielkie rozczarowanie. Pomijam krótkotrwałość i bezogonowość - te perfumy są po prostu słabe. Soczystość słodkiego mango potrafi zwalać z nóg, tym bardziej zaskakuje fakt, iż RC zaprezentował perfumy o zapachu mocno rozwodnionego szamponu - klasyczne EDP czuć jedynie w tle, delikatnie sugerując protoplastę Exotiki. Skład obiecywał także kwiat frangipani, tym większe moje rozczarowanie, że na mojej skórze nie czuć go wcale - uwielbiam frangipani zarówno w perfumach, jak i w żywej, kwitnącej postaci. Nie ukrywam, że zbieram "rodzinki" i chciałabym, by różowy flakonik dołączył do kolekcji, choć może niekoniecznie wraz z zawartością.

Nero Assoluto - na bazie znanej z klasyka, zbudowano przyjemny, słodki zapach składający się z wanilii i nut drzewnych. Nazwa, którą można rozumieć jako "czerń absolutną" w żadnym wypadku nie kojarzą się z tym kolorem - rozumiem, że jest to nawiązanie do hebanu, który widnieje w składzie nut. Wiele osób wybierając zapachy do testów, sugeruje się w pierwszej chwili kolorem flakonu - miłośnicy ciężkich, mocnych woni mogli się srogo rozczarować. Zamiast "czerni absolutnej" w buteleczce kryje się drzewny słodziak. Odrobinę przypominają mi duchem Euphorie EDP - obwiniałabym za to nie tylko nuty drzewne, ale także orchideę. Idealne na dzień, nawet do ciasnego biura - ładne i nic poza tym.

W mojej kolekcji znalazły się zarówno klasyk, jak i wersja "wodna". Prawdę mówiąc dopiero trzymając flakon w rękach, można przekonać się, że RC pozostał wierny swoim gustom i zaprojektował flakon, który swoim kiczem wyróżnia się na perfumeryjnych półkach. Złoty ornament - inicjały projektanta - wieńczą korek, na którym znajdziemy dodatkowo wąziutki paseczek ze wzorem w panterkę. Flakon odzwierciedla zawartość - ciężko przejść obojętnie obok tego zapachu. Jak już pisałam, to uwspółcześniona kwintesencja lat 80-tych. Duszne białe kwiaty, świdrujący nos pieprz oraz tonkowo-waniliowa baza stanowią wyjątkowo mocarny zestaw.

Ze wszystkich flankerów, które miałam okazję poznać, Acqua jest najwierniejsza klasykowi. Czuć, że pochodzą z jednej rodziny. Acqua jest wodna, ale na szczęście nie rozwodniona. Bardzo dużą rolę odgrywa tu konwalia, która dodała perfumom lekkości, świeżości. Duże znaczenie ma też cytryna - tu podana w lekko zielonej, niedojrzałej formie. Ogromny plus za to, że udało się uniknąć efektu cytrusowego detergentu, co niestety często zdarza się w perfumach, w których cytrusy grają główną rolę. Dzięki nutom morskim, perfumy zyskują przyjemną lekkość, która sprawia, że klasyk traci swój ciężar i staje się przyjemnym, oryginalnym zapachem na lato.

Exotica
Stworzone w 2014 roku.

- mango
- frangipani
- drzewo sandałowe

Nero Assoluto
Stworzone w 2013 roku przez Louise Turner.

- cytrusy, orchidea
- wanilia
- heban, nuty drzewne

Acqua

Stworzone w 2013 roku przez Louise Turner.


- jaśmin, cytryna, nuty wodne
- konwalie
- piżmo

Eau de Parfum
Stworzone w 2012 roku przez Louise Turner.

- różowy pieprz
- kwiat pomarańczy
- benzoin, fasolka tonka, wanilia

sobota, 25 sierpnia 2012

Saga o Les Belles by Nina Ricci

Jestem chomikiem i lubię kolekcjonować perfumy. Dzisiaj kilka słów o mojej rodzince, nie do końca jeszcze kompletnej, Les Belles- Niny Ricci. 

Moją pierwszą była Cherry Fantasy, kupiona w ciemno. Najsłabsza z całej rodzinki, rozwodniona wiśniowo-kwiatuszkowa kompozycja, o średniej trwałości i jeszcze gorszej jakości. Na swój sposób urocza, ale wtedy nie siedział jeszcze we mnie chomik nakazujący mi zatrzymać ją tylko po to, by rodzinka była w pełni. Zresztą, pozostali członkowie rodziny doszli dużo później, więc nie było wtedy jeszcze mowy o rodzince. Posłałam ją w świat z małym żalem, choć teraz by się przydała do uzupełnienia kolekcji.


Kolejną, braną w ciemno (ale w ramach wymiany, więc bezboleśnie dla portfela), była Liberty Fizz. To był strzał w dziesiątkę. Orzeźwiający, soczysty i cierpki zapach na upalne dni. Ideowo podobny do Le Monde est Beau- Kenzo. Ta sama cierpkość liści porzeczki lub też zapach zielonych pomidorów (na mojej skórze te akordy są niemal nie do odróżnienia). Liberty Fizz również nie powala ogonem ani trwałością, trzyma się blisko skóry i po kilku godzinach po prostu znika. Niemniej jednak, sama kompozycja jest zachwycająca, wymyka się jednoznacznym określeniom. Nie lubię cytrusów w perfumach, jednak obecność dojrzałej pomarańczy świetnie współgra z zielonymi pomidorkami. Jeden z piękniejszych świeżaków jakie zdarzyło mi się wąchać.

Trzecią LB, która doleciała do mnie, to pierniczkowa Delice d'epices. Jest lżejsza od pierniczkowej Belle de Minuit (której w kolekcji niestety nie mam. Jeszcze!) i na tyle wyważona, że również spokojnie nadaje się na cieplejsze dni. Wyczuwam w niej taką delikatną nutkę męskiej wody kolońskiej, która sprawia, że DdE zyskuje na lekkości i nie nadaje się na długie zimowe wieczory jako ocieplacz. Jest wiele pierników w perfumach, większość z nich to pierniki z prawdziwego zdarzenia. Przyprawowe, korzenne do tego stopnia, że aż prawie wytrawne.Doceniam ich urodę, ale DdE przez swoją bezpretensjonalną słodycz, najbardziej trafia w mój gust.


Czwarta i ostatnia flaszka z tej serii, to Amour d'Amandier, kliknięta w ciemno by wzbogacić moją rodzinkę. Przyznam, że trudno mi tu wyczuć migdały, które mają być motywem przewodnim zapachu, za to ma mieszanka pachnie dość chemicznie, jak odpustowa ozdoba z marcepanu, efektowna, ale niejadalna.  Mdła słodycz marcepanu obklejonego dość grubą warstwą z cukru jest wzmocniona syntetyczną wanilią przez co obraz jarmarcznej ozdoby nie chce zniknąć z mojej podświadomości. Zapach jest bardzo pudrowy, tak gdyby, cukiernikowi było mało słodkości i posypał marcepanowy domek aromatyzowanym cukrem pudrem. Dotychczasowa recenzja mogłaby sugerować, że perfumy mi się nie podobają. Nic bardziej mylnego, to jedne z najciekawszych zapachów jakie posiadam, choć rzadko je noszę. Traktuję je bardziej jako ciekawostkę perfumeryjną i oczywiście- członka rodzinki Les Belles.

Cherry Fantasy
Rok: 2004
Twórca: Aurelien Guichard
Nuty: czarna porzeczka, strączyniec, malina, grejpfrut, bergamotka
         kwiat wiśni, lilia wodna, mandarynka, róża
         piżmo, wiśnia, żurawina

Liberty Fizz

Rok: 1996
Twórca:
Nuty: pomarańcza, czarna porzeczka, liść pomidora, bazylia, mięta
         magnolia, kwiat pomidora, wisteria, frezja
         pomidor, liść figi, malina

Delices d'epices

Rok: 1999
Twórca:
Nuty: pomarańcza, grejpfrut, jabłko
         goździk, cynamon, orchidea, jaśmin, kardamon
         wanilia, cedr

Amour d'Amandier

Rok: 1999
Twórca:
Nuty: kiwi, migdał, kwiat migdałowca
         heliotrop, marcepan
         drzewo sandałowe, wanilia, białe piżmo


Zdjęcie zapożyczone ze strony: http://www.perfumeemporium.com