sobota, 25 sierpnia 2012

Saga o Les Belles by Nina Ricci

Jestem chomikiem i lubię kolekcjonować perfumy. Dzisiaj kilka słów o mojej rodzince, nie do końca jeszcze kompletnej, Les Belles- Niny Ricci. 

Moją pierwszą była Cherry Fantasy, kupiona w ciemno. Najsłabsza z całej rodzinki, rozwodniona wiśniowo-kwiatuszkowa kompozycja, o średniej trwałości i jeszcze gorszej jakości. Na swój sposób urocza, ale wtedy nie siedział jeszcze we mnie chomik nakazujący mi zatrzymać ją tylko po to, by rodzinka była w pełni. Zresztą, pozostali członkowie rodziny doszli dużo później, więc nie było wtedy jeszcze mowy o rodzince. Posłałam ją w świat z małym żalem, choć teraz by się przydała do uzupełnienia kolekcji.


Kolejną, braną w ciemno (ale w ramach wymiany, więc bezboleśnie dla portfela), była Liberty Fizz. To był strzał w dziesiątkę. Orzeźwiający, soczysty i cierpki zapach na upalne dni. Ideowo podobny do Le Monde est Beau- Kenzo. Ta sama cierpkość liści porzeczki lub też zapach zielonych pomidorów (na mojej skórze te akordy są niemal nie do odróżnienia). Liberty Fizz również nie powala ogonem ani trwałością, trzyma się blisko skóry i po kilku godzinach po prostu znika. Niemniej jednak, sama kompozycja jest zachwycająca, wymyka się jednoznacznym określeniom. Nie lubię cytrusów w perfumach, jednak obecność dojrzałej pomarańczy świetnie współgra z zielonymi pomidorkami. Jeden z piękniejszych świeżaków jakie zdarzyło mi się wąchać.

Trzecią LB, która doleciała do mnie, to pierniczkowa Delice d'epices. Jest lżejsza od pierniczkowej Belle de Minuit (której w kolekcji niestety nie mam. Jeszcze!) i na tyle wyważona, że również spokojnie nadaje się na cieplejsze dni. Wyczuwam w niej taką delikatną nutkę męskiej wody kolońskiej, która sprawia, że DdE zyskuje na lekkości i nie nadaje się na długie zimowe wieczory jako ocieplacz. Jest wiele pierników w perfumach, większość z nich to pierniki z prawdziwego zdarzenia. Przyprawowe, korzenne do tego stopnia, że aż prawie wytrawne.Doceniam ich urodę, ale DdE przez swoją bezpretensjonalną słodycz, najbardziej trafia w mój gust.


Czwarta i ostatnia flaszka z tej serii, to Amour d'Amandier, kliknięta w ciemno by wzbogacić moją rodzinkę. Przyznam, że trudno mi tu wyczuć migdały, które mają być motywem przewodnim zapachu, za to ma mieszanka pachnie dość chemicznie, jak odpustowa ozdoba z marcepanu, efektowna, ale niejadalna.  Mdła słodycz marcepanu obklejonego dość grubą warstwą z cukru jest wzmocniona syntetyczną wanilią przez co obraz jarmarcznej ozdoby nie chce zniknąć z mojej podświadomości. Zapach jest bardzo pudrowy, tak gdyby, cukiernikowi było mało słodkości i posypał marcepanowy domek aromatyzowanym cukrem pudrem. Dotychczasowa recenzja mogłaby sugerować, że perfumy mi się nie podobają. Nic bardziej mylnego, to jedne z najciekawszych zapachów jakie posiadam, choć rzadko je noszę. Traktuję je bardziej jako ciekawostkę perfumeryjną i oczywiście- członka rodzinki Les Belles.

Cherry Fantasy
Rok: 2004
Twórca: Aurelien Guichard
Nuty: czarna porzeczka, strączyniec, malina, grejpfrut, bergamotka
         kwiat wiśni, lilia wodna, mandarynka, róża
         piżmo, wiśnia, żurawina

Liberty Fizz

Rok: 1996
Twórca:
Nuty: pomarańcza, czarna porzeczka, liść pomidora, bazylia, mięta
         magnolia, kwiat pomidora, wisteria, frezja
         pomidor, liść figi, malina

Delices d'epices

Rok: 1999
Twórca:
Nuty: pomarańcza, grejpfrut, jabłko
         goździk, cynamon, orchidea, jaśmin, kardamon
         wanilia, cedr

Amour d'Amandier

Rok: 1999
Twórca:
Nuty: kiwi, migdał, kwiat migdałowca
         heliotrop, marcepan
         drzewo sandałowe, wanilia, białe piżmo


Zdjęcie zapożyczone ze strony: http://www.perfumeemporium.com